8 zaskakujących rzeczy na temat Meksyku

Rozpoczynamy cykl artykułów o Meksyku, w którym mieliśmy przyjemność gościć przez 3 tygodnie. Ponieważ kraj ten jest ponad 6 razy większy niż Polska, skoncentrowaliśmy się na penetracji wschodniej części kraju – Yukatanu i Quintana Roo. Do pozostałych zakątków kraju na pewno jeszcze kiedyś wrócimy, bo Meksyk ma bardzo dużo do zaoferowania.

Kolorowy napis Meksyk

Jadąc do nowego miejsca zawsze w głowie siedzi jakaś wizja, przypuszczenia, co może Cię czekać na nowych terenach. Osobiście lubię ten moment, kiedy na własnej skórze mogę zweryfikować oczekiwania z rzeczywistością, a ta lubi zaskakiwać. Ten post jest własnie o takich sytuacjach, które były dla mnie niespodzianką.

Jedzenie w Meksyku - nachosy

1. Jedzenie – gdzie ta kukurydza i burrito?

Kuchnia meksykańska jest jedną z najpopularniejszych kuchni na świecie. Mi osobiście kojarzy się z buritto, quesadillą, guacamole i kukurydzą. Siedząc w samolocie do Cancun, aż mi ślina ciekła na myśl, że zaraz znajdę się w stolicy słodkiej kukurydzy. A jak jest naprawdę?

Z przykrością muszę stwierdzić, że kuchnia meksykańska mnie trochę rozczarowała. Po eksplozji smaku, jakich doznałam w Wietnamie, miałam wysokie oczekiwania względem jedzenia i Meksyk wydawał mi się krajem, gdzie po raz kolejny doświadczę jedzeniowego orgazmu. Tak się jednak nie stało, bo lokalne jedzenie okazało się trochę monotonne, tłuste i dość ciężkie, jak na panujący gorący klimat.

Jedzenie w Meksyku - sosy

Niemal w każdej restauracji możesz zamówić quesadille, tacos i guacamole. Dodatkowo prawie zawsze otrzymasz czekadełko w formie nachosów, ostrego sosu i lekko słonego sosu z fasoli. Razem ze znajomymi stwierdziliśmy, że oferta jedzeniowa była niemal identyczna we wszystkich knajpach, co sprawiało, że po 1 tygodniu jedzenia na mieście, nie mogłam już patrzeć na nachosy. O kuchni meksykańskiej będę jeszcze pisać w oddzielnym poście (p.s. udało mi się odnaleźć rewelacyjną kukurydzę i pyszne burrito).

Ciekawostka:

Wyczytałam w przewodniku, że Majowie przez przypadek odkryli czekoladę! Co prawda posiadała ona wtedy inną konsystencję => gorzką wodę (nahuatl xocolatl), ale to właśnie im przypisuje się wynalezienie czekolady. Majowie, opracowali metodę  prażenia i mielenia ziaren kakaowca, które później mieszali z wodą, mączką kukurydzianą, miodem i sproszkowanym chili.

2. Bez paszportu ani rusz

Jak się okazuje, paszport jest przydatny nie tylko przy odprawie czy w hotelach. Aby, wymienić dolary na pesos musisz pokazać swój paszport. W niektórych bankach, w takcie wymiany, pytają nawet, w którym hotelu się zatrzymujesz. Windykacja jest tu na porządku dziennym, ale wszystko ma służyć bezpieczeństwu.

paszport polski

Niektórzy piszą, że w Meksyku można wszędzie płacić amerykańskimi dolcami i nie ma co robić wymiany. I owszem, w dużych miejscowościach mieszkańcy są przyzwyczajeni do turystów i z chęcią przyjmują obcą walutę (każdy ma ze sobą malutki kalkulator, na którym obliczają kwotę). Jak łatwo można się domyślić, kurs jest zawsze na korzyść sprzedającego i płacenie w dolarach może być nieopłacalne. My też parę razy nacięliśmy się na sytuacje, gdzie muzeum lub hotel przyjmował jedynie lokalną walutę.

Gdzie najlepiej wymieniać dolary na pesos?

Odpowiedź prosta – w bankach 🙂 Mają najlepszy kurs, i masz pewność, że nie dostaniesz fałszywek. Na lotnisku kurs jest bardzo słaby, więc odradzam.

3. Wesołe autobusy miejskie

Dużym zaskoczeniem były dla nas miejskie autobusy jeżdżące po zona hotelara w Cancun (nie mylić z Chicken busami jeżdżącymi między miastami). Zdziwił nas fakt, że autobusy jeżdżą praktycznie co 3-5 minut i nie trzeba stać na przystanku, by złapać podwózkę. Kierowcy widząc turystę, który idzie chodnikiem, sami zwalniają, mrugają światłami i trąbią, by tym sposobem zapytać Cię czy nie potrzebujesz skorzystać z ich usługi.

Wesołe autobusy nie mają rozkładu jazdy. Wsiadając do autobusu mówisz Panu, gdzie chcesz pojechać i uiszczasz zapłatę 12 pesos (tanio, jak barszcz), licząc, że gdy dojedziesz na miejsce Pan Kierownik zapamięta Cię i krzyknie, że to już Twój przystanek. Bilet, który otrzymasz od kierowcy wygląda jak papier z 7-ego recyklingu, który za moment się rozpadnie.

Autobusy są bezpieczne i szybkie, zaś pasażerowie bardzo pomocni. Mieszkańcy Meksyku z przyjemnością podpowiadają gdzie wysiąść, ale o nich jeszcze będę pisać. 🙂

4. Coca Cola tańsza niż woda

Podróżując po Meksyku, koniecznie pamiętaj, by odpowiednio nawadniać swój organizm, gdyż temperatury sięgają 40 stopni. Zimna woda jest tu na wagę złota, ale jak się okazuje, Meksykanie preferują słodsze specyfiki m.in. Coca-Colę. Popularna marka towarzyszy Ci podczas całej wycieczki. Widzisz ją na szyldach sklepowych, na murach (w Meksyku jest mało plakatów, reklamy są malowane pędzlem an murach), serwetkach, czapkach, itp. Ponoć Meksykanie spożywają średnio rocznie ponad 700 butelek Coli na głowę i tym samym wyprzedzają Amerykanów o 200 butelek. Dane pochodzą z filmu dokumentalnego o firmie Coca-Cola i dla niedowiarków mogę powiedzieć, że takie statystki mogą być prawdziwe.

Coca-Cola w Meksyku

Coca-Cola jest tańsza od wody i często to jedyny zimny napój w lodówce. Więc jak masz do wyboru kupić zimną Colę lub ciepłą wodę, a na dworze upał 40 stopni, to wybór jest prosty. Marka miała swoją burzliwą historię związaną z Meksykiem, jeśli chcecie ją bliżej poznać odsyłam do fajnego dokumentu – WARTO 🙂

5. Podatek goni podatek

Podatki, to jedna z tych rzeczy która nas zaskoczyła w negatywnym wydźwięku. Wiadomo nikt nie lubi ich płacić, ale jak już to robimy to chociaż mamy nadzieję, że duża część kasy idzie na przyrodę i zagrożone gatunki zwierząt np. Tapiry (w których się zakochałam).

W Meksyku podatki są widoczne na każdym kroku. Przy niemal każdej atrakcji pokazywane są podwójne ceny (cena atrakcji + cena podatku dla rządu). Zdarza się, że żeby odwiedzić kompleks ruin musisz iść do okienka, by kupić bilet, a następnie stanąć drugi raz w kolejce do innego okienka (tuż obok), by zapłacić podatek. Jakby nie można było tego połączyć. Warto dodać, że mieszkańcy Meksyku mają inne ceny biletów niż turyści, oczywiście tańsze.

cennik wstępu do grot luton - Meksyk

Inny przykład podatków, to TAXy za przekroczenie granic kraju, którą trzeba opłacić w trakcie wyjazdu. Podatek jest uzależniony od metody przekraczania granicy. Inna kwota, gdy jedziesz samochodem, inna gdy lecisz samolotem. Ten drugi jest już wliczony w cenę biletu lotniczego, więc nie ma się o co martwić. Nas temat podatku za przekroczenie granicy drogą morską bardzo zaskoczył, bo nagle musieliśmy zapłacić dodatkowo po 500 pesos (30$) od osoby – “podatek za obsługę celną” (piękna nazwa).

Ciekawostka:

W 1957 rząd pozwolił mieszkańcom spłacać swój podatek od dochodu w dziełach sztuki, które wytwarzają. Stało się to za sprawą znanego artysty Davida Alfaro Siqueiros, który tą metodą opłacił zaległe podatki i uniknął więzienia.

6. Meksykanie to bardzo klawi ludzie

Meksykanie bardzo często mówią Ci na ulicy CZEŚĆ. Jest to zapewne związane z tym, że sąsiadują ze Stanami Zjednoczonymi, a tam takie normy obowiązują. Wbrew temu co piszą w Internecie, mieszkańcy Meksyku to szalenie sympatyczni i troskliwi ludzie, którzy wywarli na mnie bardzo pozytywne wrażenie (oczywiście odnoszę się cały czas do ludności zamieszkujących Yukatan i Quintana Roo).

wielka rodzina Majów
Na zdjęciu widzicie rodzinę naszego przewodnika, która zaprosiła nas na śniadanie.

Obserwując Meksykanów, łatwo można dojść do wniosku, że nie są to zamożni ludzie. Każdy jest panem swojego biznesu, zaś turyści stanowią duże źródło dochodu. Często słychać nagabywanie i zapraszanie do swoich sklepów. Sprzedawcy oferują zniżki i lubią negocjować. Nie są jednak tak namolni jak w Azji, jeśli ładnie się uśmiechniesz i powiesz, że nie jesteś zainteresowani, okażą Ci podobny szacunek i odejdą życząc “miłego dnia”. Meksykanie to bardzo empatyczny naród, który jest skłonny do niesienia pomocy tym najbiedniejszym. Często obserwowałam sytuację, jak lokalni mieszkańcy pomagają bezdomnym.

Bezpieczeństwo w Meksyku

Patrole policyjne w Meksyku

Muszę przyznać, że pomimo lekkich obaw związanych ze złą reputacją narkotykowych karteli, podróż po Meksyku obyła się bez żadnych problemów, a my czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Będąc turystą stajesz się obywatelem nr 1 => policja, mieszkańcy dbają o to, by nic Ci się nie stało, byś nie robił czarnego PR i zachęcał pozostałych do odwiedzin.

Meksykańska policja jest na każdym kroku. Opancerzona, w gigantycznych amerykańskich samochodach pilnuje porządku na ulicy. Widok uzbrojonego mężczyzny z kałachem u boku jest normą. Bardzo miło wspominam kontakt z lokalną policją, która wypytuje skąd jesteś, czy podoba Ci się w Meksyku, a jeśli trzeba pomaga w odnalezieniu drogi eskortując nasz pojazd na miejsce atrakcji.

7. Meksykańskie uwielbienie do muzyki

Meksykanie kochają muzykę. I niby nic w tym dziwnego, bo my przecież też kochamy słuchać, tańczyć i śpiewać, ale zazwyczaj odbywa się to w klubach. W Meksyku impreza jest w każdym spożywczym, papierniczym czy aptece. Mieszkańcy zbierają kasę na zakup gigantycznego głośnika, po czym wystawiają go na próg sklepu i puszczają ulubioną muzykę (zazwyczaj latino) na ulicę.

Gośnik przed sklepem w Meksyku

W efekcie przechodząc po głównych ulicach miasta słyszysz niezłą kakofonię muzyczną, bo nie zdążysz odejść od śpiewającej Shakiry, by usłyszeć popularny kawałek Despacito. Całość wygląda komicznie, ale ma to swój klimat, bo raz na jakiś czas możesz zatańczyć ze sprzedawcą i mieć z tego niezły FUN.

8. Burgery zagarniają tereny – jak zmieniły się granice Meksyku

Informacje, które wyczytałam w przewodniku, bardzo mnie zaskoczyły. Nawet do głowy mi nie przyszło, że sławne Miasto Aniołów jeszcze nie tak dawno należało do Meksyku. Wszystko to za sprawą wojny amerykańsko-meksykańskiej 1845 r., która zrujnowała kraj i odebrała tereny: Kalifornii, Nevady, Utah, Arizony, Kolorado, Nowego Meksyku i Wyoming. Amerykanom było cały czas mało, więc po odebraniu powyższych ziem, zawarli pakt ze skorumpowanym rządem i wykupili dolinę Mesilla za kwotę 10 mln USD, co wywołała jeszcze większe rozgoryczenie wśród obywateli Meksyku.

Teksas też kiedyś był częścią Meksyku, jednak większość mieszkańców tego stanu była imigrantami z południowych stanów, którzy w XIX w zadecydowali o przyłączeniu Teksasu do USA.

Podsumowując, Meksyk to bardzo ciekawy kraj, który zaskakuje na każdym kroku. My jesteśmy w dalszym ciągu zafascynowani jego bogatą kulturą, kolorową naturą i historią. Zapraszamy do śledzenia kolejnych postów, w których dowiecie się znacznie więcej o tym wspaniałym miejscu.

(Visited 49 times, 2 visits today)

Dodaj komentarz